Robię to, co chcę robić. Mam kontakt z klientami, prowadzę liczne negocjacje i zarabiam. Dlatego jestem szczęśliwy.

2017-04-28 16:37:15

Gdańsk. Siedziba Alior Banku. To właśnie tutaj przyjechaliśmy, żeby przeprowadzić wywiad z Wiktorem, studentem i mieszkańcem Gdańska, którego kilka miesięcy wcześniej zrekrutowaliśmy na stanowisko Specjalisty ds. Sprzedaży.


JNS: Cześć! Opowiedz proszę coś o sobie i o tym co spowodowało, że zacząłeś szukać pracy?
 - Cześć! Mam na imię Wiktor i pochodzę z Mazur. Przyjechałem do Gdańska studiować Prawo w trybie zaocznym, a co za tym idzie szukałem pracy, aby móc się tutaj utrzymać. Chciałem znaleźć taką, która nie będzie kolidowała z nauką, a nawet przyda mi się w późniejszej karierze. Zależało mi przede wszystkim na kontakcie z ludźmi. Od najmłodszych lat lubiłem negocjować i już w szkole często reprezentowałem resztę uczniów przy załatwieniu różnego rodzaju spraw. Dlatego między innymi zdecydowałem się na studia prawnicze i stąd też świetnie odnajduję się w Alior Banku.

JNS: Jak uważasz, czy internet jest teraz takim głównym narzędziem wykorzystywanym w celu szukania pracy?
 - Myślę, że tak, w każdym razie ja szukałem pracy głównie za pomocą internetu. Interesowała mnie w pierwszej kolejności infolinia, telesprzedaż, a także kluby fitness i ewentualnie recepcja, ze względu na moje kilkuletnie uprawianie sportu.

JNS: Bardzo interesuje nas sam proces poszukiwania pracy. Jak to było w Twoim przypadku, czy "wpadłeś w tzw. wir" i wysłałeś kilkanaście aplikacji czekając, kto pierwszy się odezwie?
 - U mnie trwało to dość długo, bo około miesiąca. Ostatecznie złożyłem dwie aplikacje. Pierwszą tutaj, do Alior Banku. Ogłoszenie znalazłem w internecie, a zwróciłem uwagę na fakt, że – tak jak chciałem – będę miał kontakt z innymi ludźmi. Drugą aplikację wysłałem w inne miejsce, również na ogłoszenie znalezione w internecie, jednak warunki były znacznie gorsze: mniejsze wynagrodzenie, dłuższe godziny pracy (chociaż jako "świeżo upieczony student" nie miałem
zbyt wygórowanych oczekiwań finansowych). Z tego powodu zdecydowałem się na Alior Bank. Wiedziałem, że tu będzie mi lepiej.

JNS: Aplikowałeś za pośrednictwem naszej strony – JOBNONSTOP. Jak wyglądał ten proces?
 - Cały proces rekrutacji mi się podobał. Na stronie JOBNONSTOP spędziłem dosłownie kilka chwil, wypełniłem bardzo prostą ankietę i zostawiłem swoje dane. Dodatkowo przesłałem swoje CV, które de facto okazało się niepotrzebne, ponieważ nie było wymagane na tym etapie rekrutacji. Chwilę później otrzymałem telefon, a w trakcie rozmowy sprawdzono moje umiejętności pracy jako konsultanta telefonicznego. Okazało się, że mam predyspozycje do tego zajęcia, dostałem pozytywną odpowiedź, a następnie szczegóły dotyczące kolejnego etapu rekrutacji, już w Alior Banku. Wszystko zostało potwierdzone przez SMS, co było bardzo wygodne.

JNS: Umówiliśmy Cię na spotkanie rekrutacyjne i co było dalej?
 - Kiedy pojawiłem się na rozmowie w Alior Banku okazało się, że nie jestem sam. Zobaczyłem, że czeka kilka osób i już wiedziałem, że coś się będzie działo - rekrutacja grupowa. Razem rozwiązywaliśmy zadania, w których dobrze się odnalazłem. Takie spotkania są bardzo cennym doświadczeniem – można poznać ludzi, z którymi potem będzie się pracować, i zobaczyć, jaki klimat panuje w firmie. Początkowo trochę się bałem, czy dam radę, ale rozmowa była
bardzo ciekawa, a zadania, które wykonywaliśmy, wiele nas nauczyły i zainteresowały. Udało mi się przejść dalej, a kolejnym etapem była rozmowa indywidualna, po której zostałem zaproszony na szkolenie.

JNS: I zacząłeś pracę w Alior Banku…
- Wiedziałem, że pierwszy miesiąc będzie najtrudniejszy. Firma oferuje szkolenia, ale potrzebowałem czasu i zdobycia własnego doświadczenia, żeby przyswoić całą wiedzę. Na szczęście dzięki nieustannej pomocy współpracowników oraz przełożonego w pierwszym miesiącu wyrobiłem 700% przewidzianego dla mnie planu sprzedażowego, a w kolejnym miesiącu byłem już najlepszy z całego naszego zespołu. Okazało się, że mam smykałkę do sprzedaży i negocjacji. Czułem się jak ryba w wodzie.

JNS: Dobrze. Pracujesz już 4. miesiąc. Czego teraz oczekiwałbyś od pracodawcy? Jaki powinien być kolejny krok, żebyś nie usiadł przed komputerem w celu poszukiwania nowej pracy?
 - Ścieżka awansu w Alior Banku jest bardzo przejrzysta. Już mam za sobą pierwszy awans, a jak dobrze pójdzie, to następny mam szansę dostać za pół roku. To mi odpowiada. Teraz jestem zadowolony z tego, że mam dobre wynagrodzenie podstawowe, a na swoje premie zarabiam solidną pracą. Zdarzało mi się, że z własnej woli zostawałem po godzinach i rozmawiałem z klientami. Chciałem się wszystkiego nauczyć i uniezależnić od kolegów z pracy, z których wiedzy często korzystałem. Ale w tym zespole każdy sobie pomaga i to jest bardzo fajne.

JNS: Czyli jesteś z pracy zadowolony i poleciłbyś ją swoim znajomym?
- Tak, już nawet poleciłem.

JNS: Czy zdarzają się jakieś zabawne sytuacje w pracy?
 - Tak, to jest najlepsze w pracy z ludźmi. Klienci są różni i nigdy nie ma takiego samego problemu. Zdarzają się zarówno panie, które na koniec rozmowy powiedzą mi "pa, kochanie", jak i zirytowany klient, którego nerwy muszę umiejętnie rozładować. W takiej sytuacji staram się być miły i opanowany, a wtedy klient też się uspokaja. To niesamowite, jak można wpłynąć na emocje drugiego człowieka samym tonem i modulacją głosu.

JNS: Tego nauczyłeś się w Alior Banku?
- Tak, tego też. Po wielu rozmowach wiem już, że zazwyczaj lepiej nie mówić "co ślina na język przyniesie", natomiast warto wczuć się w położenie i punkt widzenia drugiej strony.

JNS: Czyli taka praca dla człowieka, który startuje w życiu zawodowym, w banku na tzw. "słuchawce" może dać zarówno pieniądze jak i satysfakcję, ale też można wiele się nauczyć?
 - Tak, zgadzam się z tym zupełnie. Co więcej, pracując na infolinii nie zawsze mógłbym porozmawiać z klientami na tematy, o których bym chciał, bo tam to oni nawiązują kontakt i rozmowa dotyczy tematów, które chcą poruszyć. Tymczasem jako Specjalista ds. Sprzedaży to ja decyduję, to ja dzwonię do klienta i to ja kontroluje przebieg rozmowy. Uczę się tutaj przede wszystkim sztuki negocjacji, która na pewno mi się przyda w późniejszej karierze, ale także w życiu codziennym. Taką pracę wiążę z moim przyszłym zawodem.

JNS: A jeśli chodzi o pracę to ludzie są różni...
- Tak, podobnie jak nie ma dwóch takich samych klientów, tak samo nie ma dwóch takich samych osób w zespole, ale ostateczny cel mamy wspólny.

JNS: Praca w call center często kojarzy się z ogromną halą wypełnioną boksami, w których każdy siedzi, dzwoni i nie ma nawet czasu ze sobą porozmawiać.
 - To chyba nie u nas. Często razem chodzimy na przerwy, śmiejemy się, rozmawiamy. Tworzą się przyjaźnie, po pracy często utrzymujemy też towarzyskie relacje :) Żyjemy w naprawdę dobrej komitywie. Atmosfera w pracy często się przekłada również na wynik. Musisz czuć się psychicznie dobrze, żeby cokolwiek stworzyć i sprzedać. Relacje w zespole buduje się od samego początku. Gdy zaczynałem, miałem wiele pytań i być może nie każdemu to się podobało, ale nigdy nie dano mi tego odczuć - wręcz przeciwnie! Dzięki temu teraz sam często i chętnie służę radą innym osobom. Pracujemy po to, żeby zarabiać i czerpać satysfakcję z tego, co robimy. I ja to właśnie mam: robię to, co chcę robić, mam kontakt z klientami, prowadzę liczne negocjacje i zarabiam, dlatego jestem szczęśliwy.

JNS: Z tego co mówisz jest to idealne miejsce na pierwszą pracę.
- Czy idealne? Nie wiem. Dla mnie jest to dobre miejsce, bo robię to, co lubię. Wszystko zależy od człowieka i jego podejścia. Nie wszystkim musi się tu podobać, bo jest to wymagająca praca, ale wiele osób dobrze daje sobie radę. Plany zrealizowane, szkoła zaliczona, fajni ludzie dokoła.

JNS: Świetnie. Z tego co słyszymy masz przed sobą fajny zarys przyszłości :) Dziękujemy za rozmowę.
- Ja również dziękuję :)

© JobNonStop | 2016

Witryna korzysta z plikow cookies, w kazdym momencie możesz zmienic ustawienia swojej przegladarki
rozumiem
)